- Zayn?
- Tak kochanie. - zignorowałam zdrobnienie i zaczęłam gwałtownie podnosić się, chłopak zmarszczył czoło. - Co jest?
- Nie słyszysz? - widziałam, że wśród mojego ciężkiego oddechu próbuje doszukać się jakiś innych odgłosów.
- Cholera - słyszę i wiem, że mamy kłopoty.
Reszta gangu wróciła.
To co dzieje się póżniej jest tak szybkie, że nie wiem jak zdołałam się opanować. Wyplątuję się z uścisku czując nieprzyjemne zimno, ale ignoruje je i w pośpiechu zbieram ubrania.
- Zamknę się w piwnicy, a teraz zmoczę cię trochę. Brałeś prysznic i nie słyszałeś jak wrócili, wyprowadziłam cię z równowagi więc mnie troche sprałeś i zamknąłeś. Jasne?- skinął głową zaskoczony, tak gwałtowną i opanowaną sytuacją. Nie zdążył mnie dotknąć ponownie, gdy ja słuchawką prysznica moczyłam mu włosy. Odgłosy stawały się coraz głośniejsze, więc pozbierałam rzeczy. Podeszłam do Zayna i pogladziłam po policzku.
- Zamknę się od środka.- pocałowałam go szybko, ale mocno i wypiegłam drugimi drzwiami z łazienki. Miałam szczęście, że właśnie do tej udał się Malik, bo w przeciwnym razie nie minęłabym się z chłopakami, a tak to szybko wróciłam do pokoju po klucz i niezauważona dostałam się jeszcze bardziej pod ziemię. Wiedziałam,że teraz byli w salonie, przez kratkę wentylacyjną słychać było ich rozmowę. Mam podejrzenia co do tego, czy Zayn nie jest robotem, wszystko co robi, wykonuje idealnie, a swoją małą scenę odegrał lepiej niż dobrze. Kiedy skończył mówić, ktoś zaczął się śmiać, wyłapałam też jeden kobiecy głos. Modliłam się, by to nie była Emily.

- Oh mam nadzieję, że porządnie skopałeś jej tyłek, suka niech wie, gdzie jej miejsce. - jad w jej głosie przebijał się przez rury trafiając do mnie ze zdwojoną siłą i sprawiając, że miałam ochotę otworzyć drzwi i nieźle jej wpierdolić. Zamiast tego jednak, oparłam się o ścianę, z powrotem założyłam swoje rzeczy i czekałam.
Chwilę później do pomieszczenia wszedł Niall, nie powiem byłam lekko rozczarowana, ale nie dopuściłam tego uczucia bardzej do swojego serca, szybko podniosłam się i wpadłam w ciało blondyna, ten zaśmiał się jedynie i mocno mnie objął. Potem odchylił się na długość ramion i otaksował spojrzeniem moją twarz.
- Malik wygląda gorzej. - mój śmiech wypełnił pomieszczenie, ponownie go przytuliłam. - Chodź, wypuszczę cię, ale masz nie robić nic głupiego, przekonałem Zayna, że jak tylko będziesz go wkurwiać, będzie mógł cie z powrotem zamknąć. - pokręciłam głową, cwany jest.
-Wyjeżdżamy? - zadałam pytanie, które nurtowało mnie od momentu rozmowy z Zaynem.
- Jeszcze nie dzisiaj, chodź, będzie imprezka. - uśmiechnął się szeroko i zaczął energicznie poruszać głową, a ja nie mogłam nic na to poradzić i mimowolnie roześmiałam się.


- A ty jesteś dobrym aktorem, wszystko słyszałam. - prychnął rozmawiony i zachichotał cicho. Co do cholery? To wszystko robi się niepokojące. Musiałam zrobić dziwny wyraz twarzy, bo uśmiech zniknął z buzi Malika.
- Co?
- Nic, to umm trochę dzwine. - powiedziałam niepewnie. Chłopak przeniosł się na fotel, oparł łokcie o nogi i już wiedziałam, że myśli podobnie.
- Czy to źle? - spytał, chodź nie spodziewałam się tego typu pytania.
- Nie.. chyba nie. - podeszłam, usiadłam mu na kolanachm, położyłam obie dłonie na szorstkich policzkach i przywarłam do niego, leniwie, powoli, inaczej.

Wyszłam z łazienki, ale jak się okazało, w pokoju byłam sama, postanowałam dołączyć do reszty. Ku wielkiemu zaskoczeniu, w salonie oprócz moich porywaczy i Em, wciśnięta w bok Lou była Eleonor. Gdy mnie tylko zobaczyła, wyswobodziła się z uścisku i mocno mnie przytuliła, na mojej twarzy zagościł uśmiech, a powiększył się jeszcze bardziej, gdy zobaczyłam jak Emily wywraca oczami.

- Bo mnie udusisz. - szepnęłam jej do ucha.
- Wierz mi mam ochote udusić kogoś w tym pokoju. - głową wskazała na rudowłosą. El wogóle nie kryła się z niechęcią do niej, za każdym razem gdy na siebie spojrzały posyłały gromy w swoją stronę, dodatkowo brunetka miała cięty język. Mówiąc, że wcześniej dogadywałyśmy się wcześnie zaprzeczałam relacji jaka nas łączyła, bo z każdym dniem była coraz silniejsza. Bardzo polubiłam tą drobną dziewczynę,a fakt, że mam dodatkową osobę po swojej stronie bardzo pomagał.
Usiadłam obok Nialla i standardowo poczęstowałam się jego piwem, nie minęła minuta, a ja już byłam wściekła.
- Rany boskie! Co ty masz na sobie! W sklepie przedawali worki na śmieci?- zignorowałam jej przesłodzony ton.
- Nie odpowiesz mi? Boisz się, że Malik znowu cie skopie?- tym razem zacisnęłam dłonie w pięści, ale dalej siedziałam cicho. W pokoju powietrze wyraźnie zgęstwiało, każdy siedział cicho i obserował sytuacje.
- A może boisz się, że bez elemetu zaskoczenia nie uda ci się mnie pokonać? - moja twarz szczerwieniała.
- Em odpuść sobie, nie widzisz, że Rachel nie ma humoru?- mówiłam już jak bardzo brakowało mi Liama? Nie? Oh no to dobrze, kurewsko mi go NIE BRAKOWAŁO.
Ostrożnie wstałam, a wzrok skupiony był na mnie.

- Chcesz się zemścić? Proszę bardzo będziesz miała okazję. Zapraszam! - rozłożyłam ręce, chwyciłam pustą puszkę i uderzając w czoło dziewczyny zgniotłam ją, pociągnęłam ją za włosy i zaczęłam prowadzić w kierunku siłowni. Zamierzałam ją pokonać, w walce, z zasadami, wyruwnanej i sprawiedliwej. Chciała pokazu siły, to będzie go mieć. Zostałam odprowadzona głośnym ''Rachel do cholery'' Malika, śmiechem Nialla, El i Lou i kpiarskim spojrzeniem Liama. Ten ostatni zdawał się być obojętny na zaistniałą sytuację, bardziej obawiałam się Zayna.
Usłyszałam szybkie kroki za sobą i szarpnięcie w tył, przez co zachwiałam się. Wypuściłam mocno ściskane rude kudły, Emily upadła, a ja odwróciłam się.
Przywitało mnie rozbawione spojrzenie mulata.
- Emily, myślę, że Rachel da ci czas na przygotowanie się. - wycedził przez zęby. Dziewczyna pośpiesznie wstała i zniknęła za zakrętem.
- Co?
- Nic kochanie, daj mi świetne przedstawienie. - uśmiechnął się zadziornie, mocno mnie pocałował.
- Panowie i pani! Zapraszam na walkę pomiedzy Rachel Todd i Emily Benson!- uśmiech nie opuszczał jego twarzy, chciałam odejść, kiedy klepnął mnie w tyłek.
- Masz to wygrać. Dla mnie.
Prychnęłam, nic łatwiejszego Panie Malik.
________________________________________________________________________________
Cześć, kolejny rozdział za nami. Powiem wam szczerze, że jestem wkurzona, bo myślałam, że poprzedni rozdział bardziej się spodoba.
Poważnie zastanawiamy się nad zawieszeniem bloga i nie mówimy tego, że was straszyć, czy coś w tym stylu. Po prostu nie rozmuiemy dlaczgo jest tutaj was tak mało, bo jeszcze przed nowym rokiem obecność wasza była bardziej niż zadawalająca.
Nie chcemy wprowadzać zasady typu 15 komentarzy=next, więc dajcie o sobie znać.
Tym które niezmiennie są, dziękujemy! <3
Piszcie co sądzicie XD
Olek.

















